27.12.2015

Wszechświat nigdy się nie myli - ONE SHOT



Z kieszeni kurtki wyjęłam telefon. Dzwonił bez przerwy już od kilku godzin, skutecznie obrzydzając mi ulubioną piosenkę.
Miałam dość. Chciałam tylko chwilę spokoju. Chciałam móc pomyśleć o wszystkim co zrobiłam i powiedziałam w ciszy i samotności. Cóż. Byłam sama. Jedyna na wielkim, zasypanym śniegiem peronie. Zmęczona, zmarznięta i z każdą chwilą coraz bardziej zdenerwowana. 
Odrzuciłam kolejne połączenie przychodzące i zerknęłam na godzinę. Od dziesięciu minut powinnam już siedzieć w ciepłym pociągu, zamiast tego jednak zaczęłam przyzwyczajać się do myśli, że noc spędzę na stacji. 
Śnieg sypał bez przerwy od kilku dni, przez co wszystkie loty zostały odwołane, a to oznaczało, że musiałam tłuc się pociągiem, zamiast jak najszybciej wrócić do ciepłego, cichego domu. Nie byłam pewna, czy uważać to za znak, by zostać z rodziną i naprostować nasze stosunki, czy ostrzeżenie, by wynosić się, póki jeszcze mogę.
Postawiłam na drugą opcję. Była bardziej kusząca nawet jeśli oznaczała czekanie na mrozie na pociąg, który zapewne miał nie przyjechać.

Gdy zobaczyłam zbliżające się światła, od razu zrobiło mi się cieplej.
Zjazdy rodzinne nigdy nie były dla mnie przyjemne. Te trwające jedynie kilka godzin były męczące, ale gdy godziny zamieniały się w dni, a potem w tygodnie, nikt z moich bliskich nie powinien się dziwić, że uciekłam. Nie byłam gotowa na takie wyzwanie. Kiedyś może dałabym sobie z tym radę. Z kimś, kto tak jak ja nie lubi przebywać w dużym gronie rodziny. Z kimś kto by się za mną wstawił, nie ważne jak wielkie głupoty bym wygadywała. Z kimś kto gotowy byłby uciekać ze mną. Albo z kimś, kto by mnie przekonał, bym została.
Już od dawna nie spotkałam kogoś takiego. Kogoś kto mógłby być tym kimś. Nie potrafiłam więc sobie z tym poradzić.

16.11.2015

Kiedy zgasło słońce - Chapter 6




I feel hazy
Why is everything black and white?
I feel dizzy
Like my f*cking head is full of dynamite
Undressed – Kim Casarion


„Jakby to dosłownie powiedzieć? Ruszmy dupy i się stad wynośmy. Czyżbym powiedziałem to z nienawiścią? Zamiast tego, siedzę na łóżku. Nie sądzę, byś była w moim typie.” Te słowy wyrwały mnie z lekkiego snu. W sumie, to nie był sen. Byłem raczej pół przytomny.
Przez otwarte okno nie wlatywało zbyt wiele światła, ale było ono zasłonięte roletą. Dzięki Bogu. Nie wiedziałem, czy przeżyłbym spojrzenie na jasne promienie słońca. Okropnie bolała mnie głowa, choć nie był to ból taki, jak po całonocnym imprezowaniu. Bardziej, jakbym oberwał na meczu koszykówki i upadając uderzył się w głowę.
Poczułem lekki ruch materaca. Na chwilę wstrzymałem oddech by upewnić się, czy może się nie pomyliłem, ale tuż obok mnie, łóżko wciąż było lekko wygięte. Powoli otworzyłem oczy. Otoczyłem spojrzeniem cały pokój, aż zatrzymałem się na bladych, prawie białych plecach z wytatuowanymi jakimiś słowami na barku. „Kim ona jest?” pomyślałem. Kompletnie nic nie pamiętałem. Mój umysł wciąż jeszcze nie do końca się obudził.

15.06.2015

Kiedy zgasło słońce - Chapter 5




She don’t leave makeup
After her kiss
All the boys at night think that she’s theirs
All the secrets that you keep
Might get spoken while you sleep


Wskazówki zegara nieznośnie wolno przesuwały się wokół tarczy. Minęło zaledwie dziesięć minut... A ja czułam się, jakby to była cała wieczność. Głowę, od środka rozsadzał mi okropny ból. Może to kwestia zmiany pogody? A może złapałam jakiegoś wirusa? A może była to tylko kolejna wymówka, żeby nie skupiać się na lekcji? Kto to wie?
Zerknęłam na tablicę. Słowa po angielsku i francusku wyglądały kompletnie obco. Jakbym nie znała znaczenia żadnego z nich. Równie dobrze, nauczycielka mogła pisać po chińsku. 
Westchnęłam zrezygnowana i przeniosłam wzrok na swój pusty zeszyt. Nie zapisałam nawet tematu. „Co za strata czasu” przemknęło  mi przez myśl. Po co miałam tam siedzieć skoro na sprawdzian i tak będę uczyła się z podręcznika lub notatek Mary? Rozejrzałam się po klasie. Prawie nikt nie zwracał uwagi na to, co mówi nauczycielka. Niektórzy podawali do siebie liściki, inni po cichu rozmawiali, jeszcze inni wysyłali sms-y. Mało kto notował nowe sformułowania, z których zapewne nauczycielka miała zamiar pytać na następnej lekcji.

13.10.2014

Historia Niezapisana - ONE SHOT



PRZEDMOWA:

Anioły, to nieśmiertelne istoty magiczne, których zadaniem jest ochraniać i nauczać ludzi śmiertelnych. Są powiernikami boga, co nie znaczy, że wiedzą wszystko i przewidują przyszłość, jak się niektórym zdaje. Nie czytają również w myślach.
[...]
Są one czyste od emocji, choć wielu głupców oddało już im swe serce. Nie odczuwają szczęścia, ani żalu, lecz instynktownie z największą czułością zajmują się ludźmi śmiertelnymi. Anioły są odporne na takie uczucia, jak zimno, czy ciepło. Nie odczuwają również bólu. Jedynym wyjątkiem jest moment usuwania Aniołowi skrzydeł. Nikt jednak nie wie, co dzieje się z nimi później...



11.09.2014

"Party girls don't get hurt..."


Witajcie :-) Chciałam tylko ogłosić, że następny rozdział mojej historii nie pojawi się w najbliższym czasie. Chciałam aby to opowiadanie było perfekcyjne, ale aktualnie zupełnie nie potrafię go dokończyć. Zastanawiam się nad nową historią, ale zdecydowanie nie teraz. Muszę wszystko dokładnie przemyśleć i dopracować pomysł. W każdym razie, jeszcze się tu kiedyś pojawię! 

9.09.2014

I Hope You Konow...

And I'm gonna miss you like a child misses their blanket
But I've got to get a move on with my life
It's time to be a big girl now
And big girls don't cry


Witajcie po wakacjach!

Tak. Wakacje się skończyły, a ja nie napisałam nawet pół nowego rozdziału... -_-
Domyślacie się, co będzie teraz?

Zgadza się, zawieszam moje... uczestnictwo... na tym blogu... w ogóle... na blogach...
Na tą decyzję złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, jestem w nowej szkole od (ile to już minęło?) tygodnia i nie mam dla siebie prawie w ogóle czasu. Pomimo, że stosunkowo wcześnie kończymy... -_- Po drugie, już od dłuższego czasu mam problem z napisaniem... czegokolwiek. Mam jakąś wizję w głowie, ale nie potrafię tego w żaden sposób ubrać w słowa. Jest to dla mnie po prostu męczące.

Nie wiem, co zrobią dziewczyny, czy będą chciały dalej pisać, czy nie. Ja być może za jakiś czas wrócę, dokończyć moją historię, jak to zazwyczaj robiłam. Na prawdę żałuję, że nie udało mi się doprowadzić jej do końca... ani do jakiegoś sensownego początku akcji... No ale cóż. Tak bywa. "Raz pod wozem, raz pod wozem".

No i jedna z pobocznych informacji: Jeżeli już uda mi się coś napisać, to na 100% prędzej pokaże się to na Wattpad'dzie. Między innymi dlatego, że tam jest to odrobinę prostsze. Na razie nie jest on uzupełniony, bo jak już mówiłam NIE MAM CZASU...

No i kolejna ważna sprawa.
Mimo, że nie mam czasu, ani pomysłu na pisanie, wciąż nałogowo czytam najróżniejsze książki. I tu pytanie do was, czy mielibyście ochotę na bloga o właśnie tej tematyce. Tzn. moje przemyślenia związane z książkami, które na bieżąco czytam. Do takiego bloga należy moja ukochana Pat i długo myślałam, nad założeniem własnego, więc... co o tym myślicie? Dzięki temu w drobnym stopniu zgłębilibyście tajemnice mojego umysłu... :)



PS. Jeżeli w najbliższym czasie, zmuszę się do pisania, to bardzo możliwe, że na blogu After pojawię się na kilka tygodni. Ale to tylko dlatego, że większość z tego, mam już napisaną :D


7.08.2014

Gdy nadchodzi ten czas... - Rozdział Drugi: Rąbek Tajemnicy

"Przyjaźń wypływa z wielu źródeł, 
z których największym jest szacunek" 
~ Autor nieznany, źródło... zapomniane?

     Był wściekły. Wcale nie chciał tu być. W tej chwili myślał tylko o tym jak uciec, chociaż i tak wiedział, że to nigdy się nie uda. Przecież wszyscy go tu pilnują. Wiedzą, że to "ten chłopak". Zamkną go na klucz, a do szkoły będą prowadzić na smyczy. Tak, takie teraz ludzie mają podejście do sierot. Nie potrafią okazać im ani odrobiny współczucia, tylko tępią niczym dziwaków.
     Nie pchał się do listy jak cała reszta. Mało interesowała go to, z kim będzie dzielić pokój.
     Wreszcie odczytał, że zamieszka na piętrze, w pokoju numer pięć, razem z Davidem i Rico. Nie miał zdania na ich temat, w końcu ich nie znał, ale nastawienie do całej sytuacji sprawiło, że wcale nie miał ochoty poznawać.
     W końcu z braku jakichkolwiek zajęć postanowił podreptać na górę. Przecież i tak musiał tam wejść. Nie chciał przecież spać na korytarzu. A nawet gdyby chciał i tak by mu nie pozwolili.

26.07.2014

Kiedy zgasło słońce - Chapter 4




I'm wide awake
And now it's clear to me
That everything you see
Ain't always what it seems 


- Tu masz mój numer – powiedziała Anabel wyciągając w moją stronę rękę z małą, złożoną na pół kartką. - Zadzwoń, jak będziesz się chciał umówić.
Miała na sobie krótkie, czerwone spodenki i białą bluzkę na krótkim rękawku. Długie, proste brązowe włosy związała w kitka, żeby nie przeszkadzały jej podczas zajęć sportowych. Musiałem przyznać, była  ładna. Choć... bez przesady.
Uśmiechnąłem się i zbliżyłem jeszcze trochę do brunetki.
- Po co dzwonić? Umówmy się teraz – zaproponowałem i nim zdążyła cokolwiek zrobić, przycisnąłem ją do ściany i pocałowałem. Staliśmy tak kilka minut, aż się odsunąłem i spojrzałem na nią z uśmiechem na ustach. Ona również się uśmiechała, a jej twarz zmieniła kolor na bardziej różowy. Szybko się wyprostowała i położyła rękę na biodrze, przechylając przy tym głowę.
- Czyli o szóstej pod główną bramą?

15.07.2014

~Dom Niespokojnych Dusz - Rozdział 3~

Już zapomniałam jak dłuży był domek mojej babci. Z daleka wyglądał jak zwykła rozlatująca się szopa z drewna. Nawet z bliska nie można by było powiedzieć ,że owa chatka ma 5 przestronnych pokoi ,salon ,kuchnie i łazienkę.
Każde pomieszczenie było zasypane kurzem ,który nie tylko można było widzieć ,ale również czuć. Zresztą co się dziwić? Nikt nie był tutaj od bardzo ,bardzo dawna. Kilku lat. Deski pod stopami skrzypiały ,kiedy przeszłam z jednego końca salonu na drugi. Odwróciłam się i spojrzałam na resztę. Adam ,Gabe i Clara teraz stali na środku pokoju. Brunetka obejmowała się rękoma.
- Zimno tutaj. - Zauważyła ,a ja jakbym dopiero teraz to poczuła. Wsadziłam ręce do kieszeni mojej bluzy i odetchnęłam ciężko. Wiedziałam ,że tu nie będzie fajnie. Mówiłam im. Powtarzałam kilka razy ,ale oni nie słuchali ,a teraz co? Kiedy przejechałam po nich wzrokiem ,na każdej twarzy dostrzegłam rozczarowanie.
- Może powinniśmy wracać? - Zasugerowałam delikatnie mając nadzieję ,że się zgodzą. Nie chciałam tutaj być. Nie czułam się tu bezpiecznie. Deski ,z których dom był zbudowany rozchodziły się wpuszczając do środka ,światło z zewnątrz. Pewnie dlatego było tutaj jak w lodówce. Nic nie było szczelne.Na pewno przy jakiejś większej wichurze ,cały domek by się przewrócił.

2.07.2014

Kiedy zgasło słońce - Chapter 3




And If the night is burning
I will cover my eyes
For If the dark returns
Then my brothers will die
Ed Sheeran - I see fire


Leżałam na zielonej, wciąż mokrej od rosy trawie. Niebo nade mną było niemożliwie błękitne. I takie piękne... Słońce przebijające się przez liście drzew, przyjemnie ogrzewało moją twarz, ramiona i nogi.
Zamknęłam oczy rozkoszując się tą chwilą. Mogłabym tak leżeć godzinami, wsłuchując się w śpiew ptaków i odgłosy otaczającego mnie lasu. Jednak nagle to wszystko ucichło, a świergotanie ptaków zamieniło się w głuchy trzask.
Gdy z powrotem otworzyłam oczy, ze zdziwieniem stwierdziłam, że przed chwilą czyste niebo spowiły ciemne, prawie czarne chmury.
Przez chwilę leżałam w miejscu nie mogąc się ruszyć, aż dotarł do mnie nieznośny swąd, od którego łzawiły mi oczy i drapało w gardle. Skądś znałam ten zapach. To uczucie. Tylko skąd?
Powoli podźwignęłam się na nogi i rozejrzałam dookoła. Trawa pod moimi stopami pożółkła i wyschła przekształcając się w miliony małych igieł. W niebo wznosiły się ogromne chmury czarnego dymu. Wszystkie drzewa wokół pożerał ogień. Był wszędzie. Palił liście i zwęglał gałęzie z korą. Czułam jego ciepło na swojej skórze. Dym powoli wypełniał moje płuca.

1.07.2014

"Życie składa się z przywitań i pożegnań... "

Przemyślałam wszystko bardzo dokładnie. Uważam , że to najlepsze rozwiązanie dla nas wszystkich.
Zapewne i tak nikt się tym nie przejmie. Oznajmiam ,więc wszystkim ,że odchodzę.  Uwierzcie mi lub nie , ale bardzo długo się nad tym zastanawiałam. Nie mam już żadnych sensownych pomysłów ,dlatego rozdziały są strasznie wymuszone. Moja wena ostatniego czasu zawodzi mnie nieco. Co prawda rozdział został napisany, ale stwierdziłam , że wyszedł mi okropnie i nawet nie będę go pokazywać. Wiem , że dziewczyny  doskonale sobie poradzą beze mnie. Dziękuję im za wszystko. Świetnie było mi tutaj z wami.Życzę dużo weny. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

28.06.2014

Dom Niespokojnych Dusz ~ Rozdział 2

- Widzicie ją? - Zapytałam jak tylko najspokojniej potrafiłam. Starałam się zachować spokój ,mimo ,że w środku krzyczałam. Byłam przerażona. Co z tego ,że to było tylko dziecko? Sposób w jakie na mnie patrzyła był wręcz przerażający. Odwróciłam wzrok w stronę Gabe'a ,który teraz przyglądał się mi.
- Co takiego? - Spytał ,a ja wskazałam palcem za siebie.
- Tą dziew... - Urwałam. Nie było jej tam. Droga była pusta. Ani śladu dziewczynki.Zmarszczyłam czoło spoglądając w obie strony asfaltu. Nie było tutaj żywej duszy. Dziecko jakby rozpłynęło się w powietrzu.
- Nic nie widzę ,Reb.- Odparł blondyn nieco neutralnym tonem. No pięknie...Teraz wezmą mnie za wariatkę.

22.06.2014

Kiedy zgasło słońce - Chandler Green




wiek: 20 lat
data urodzin: 29 kwietnia 1993
miejsce zamieszkania: Manchester, Wielka Brytania


Było ciemno. Trawnik przed wielkim, białym domem oświetlały tylko nieliczne latarnie, które i tak nie dawały zbyt dużo światło. 
Dochodziła jakaś pierwsza w nocy. Tak, jak się umawialiśmy. 
Przystanąłem w największej ciemności, pomiędzy dwoma krzakami jakiś kwiatów, których kolorów nie dostrzegłem.
Było cholernie ciemno.
Wpatrywałem się w okno na pierwszym piętrze domu. W głowie, jeszcze raz odtworzyłem nasz plan. Nie mógł się nie udać. Udawało się już tyle razy przedtem.
Nagle światło w oknie zapaliło się. Cofnąłem się jeszcze, by być pewnym, że ciemność zupełnie mnie pochłonęła. W brązowej bluzce i dżinsach i tak pewnie nie byłoby mnie widać, nawet, gdybym stał tuż obok tych cholernych latarenek. Wpatrywałem się w maleńki, lśniący punkcik w oknie, a po chwili usłyszałem dźwięk otwieranego okna. To był mój znak. 
Odczekałem chwilę, i podkradłem się do idealnie czystego, białego muru. Kilka kroków ode mnie, na murze opierała się drabinka z obwiązanymi dookoła roślinami. Wdrapałem się na nią, skoczyłem na mały balkonik, podciągnąłem ponad balustradę i stanąłem na gładkich kafelkach balkonu.
Znów zerknąłem na okno. Tamto światełko wciąż się paliło. Zrobiłem kilka kroków, przekroczyłem szklane drzwi i utonąłem w ciemnościach pokoju.


Ostatnia notka była dość dawno, a gdybyśmy miały czekać na naszą S.e.n.d.i to chyba nigdy byśmy się niczego nie doczekały, tak więc jestem. Z nową postacią. W sumie, to pojawi się ona dopiero... za jakiś czas, ale co tam. Poza tym, jak wam się podoba nowa odsłona bloga? Jest trochę mniej kolorowa, ale chyba nie jest źle :D Na koniec zasypię was linkami: zwiastuny 1 [KLIK], zwiastuny 2 [KLIK], blog Patrycji [KLIK], moja twórczość 1 [KLIK], moja twórczość 2 [KLIK]. Do następnej notki °˖✧◝(⁰▿⁰)◜✧˖°

3.06.2014

Gdy nadchodzi ten czas... - Rozdział pierwszy: Pierwsze kroki


"Masz w sobie taką moc, która przyciąga mnie do ciebie i nie ważne jak daleko byś był, zawsze nasze serca będą biły tym samym rytmie"

     Istnieje taki rodzaj miłości, która nie umiera nigdy. Wytrzymuje próby odległości, zero kontaktu i wszelkie inne przeszkody. Kocha się nadal pomimo braku nadziei, że ta druga osoba odwzajemnia jeszcze to uczucie. Bo przecież mało kto zapamiętałby swoją miłość z czasów przedszkola. No właśnie, mało kto, a to wcale nie znaczy, że nikt. Bo jeśli taka więź była odpowiednio silna, to wszystkich przeszkód. 
      Chyba nikt nie lubi początku roku szkolnego. Oznacza to dla uczniów koniec ze spaniem do południa, a początek nauki, której chyba nikt nie zdołał w pełni pojąć. Jednak chyba najgorzej jest, kiedy zaczynamy gimnazjum, liceum. Musimy przyzwyczaić się do nowego środowiska. 

  Wybór szkoły średniej może być jedną z ważniejszych decyzji w życiu. I wcale nie ze względu na nasz dalszy rozwój i poziom nauczania jaki prezentuje dana szkoła. Może być nam dane spotkać zupełnie nieproszone osoby. Chociaż zwykle na początku cieszymy, że znowu są z nami, to w rzeczywistości po pewnym czasie stanie się coś, przez co już nigdy nie będziemy wybaczyć tej osobie. Jeśli jest dobrze, nie staraj się aby było lepiej. 

18.05.2014

Kiedy zgasło słońce - Chapter 2



I'll say it again
I want my massege read clear
I'll show you the way, the way I'm going
30 Second to Mars - Capricorn


- Trzy dni - powtarzał w kółko dyrektor krążąc po swoim gabinecie. Nagle przystanął i spojrzał na mnie spod tych swoich krzaczastych brwi. W jego oczach widoczny był gniew, a może nawet wściekłość. Świdrował mnie spojrzeniem co najmniej w taki sposób, jakby to mgło coś zmienić. Choć oczywiście w tej sytuacji, nie powinno mi być do śmiechu - Minęły trzy cholerne dni od rozpoczęcia roku, a ty jesteś tu po raz dwunasty - wziął kilka głębszych wdechów, po czym już nieco spokojniej usiadł po drugiej stronie wielkiego, ciemno brązowego biurka, które zajmowało prawie całe miejsce w małym pokoiku.
Fakt. Od rozpoczęcia roku, zdarzyło mi się już kilka razy siedzieć na tym niewygodnym krzesełku w gabinecie, ale to przecież nie była moja wina. A przynajmniej nie do końca. Choć oczywiście grono pedagogiczne ma inne zdanie na ten temat. A prawda była taka, że gdyby Ci wszyscy nauczyciele nie byli takimi zgredami, nieznoszącymi jakiegokolwiek objawu dobrej zabawy, dałbym im spokój. Ograniczyłbym moje standardowe kawały do jednego, dwóch w miesiącu i wszyscy byliby zadowoleni. Ale skoro wszyscy są sztywni, jakby mieli deskę w gaciach, to co ja mogę poradzić?
- To chyba lekka przesada, Eddie.

9.05.2014

Mów szeptem jeśli mówisz o miłości - Rozdział pierwszy


Nawet nie poczułam, kiedy samochód się zatrzymał. Ręka ojca, głaszcząca moją głowę i jego spokojny, dodający otuchy głos dopiero dały mi okruchy świadomości.

- Wstawaj, Maro. Jesteśmy na miejscu.
Gdy przetarłam oczy i rozciągnęłam się leniwie, poszedł już wyjąć moje rzeczy z bagażnika. Wyszłam, aby mu pomóc.
- Odprowadzić cię, kochanie? - spytał, gdy wypakowaliśmy już wszystko.
- Nie trzeba. Dziękuję... - przytuliłam się do niego.
Rozmyślałam o tym, jak będzie wyglądał ten rok w Anubisie. Moje relacje z przyjaciółmi. Z Jeromem. W końcu odsunęliśmy się z uścisku.
- No, idź już. Pamiętaj, aby czasem zadzwonić. - uśmiechnął się pogodnie. - Baw się dobrze, na razie. - pocałował mnie lekko w czoło i wszedł do samochodu.
Przez te wszystkie myśli i nerwy nawet nie zdążyłam odpowiedzieć. Pomachałam mu tylko jak już odjeżdżał. Dopiero gdy mi odmachał, odwróciłam się w stronę domu. Westchnęłam po czym ciągnąc za sobą walizkę powolnym krokiem ruszyłam ku wejściu. Przywitały mnie szmery i głośne rozmowy. Rozejrzałam się dookoła. Nic się tu nie zmieniło. Starodawny wystrój nadal zdobił cały dom. To dodawało mu tego uroku. Moje głębsze rozmyślenia przerwała Joy , która z piskiem zbiegła po schodach i mocno mnie przytuliła.

3.05.2014

Dom Niespokojnych Dusz ~ Rozdział 1

- Rebecka...Rebecka! - Spostrzegłam Clare pstrykającą palcami ,przed moją twarzą. Zamrugałam kilka razy i rozejrzałam się dookoła. Byłam w wanie Gabe'a. Clara siedziała obok mnie ,wyglądała na zaniepokojoną. Adam przyglądał mi się z naprzeciwka. Obraz za oknami przesuwał się. Dopiero po chwili dotarło do mnie ,że właśnie jedziemy na tą naszą wycieczkę ,do domku mojej babci.
- Przepraszam. - Wymamrotałam siadając prosto. - Musiałam się zamyślić.
- Wszystko gra? - Zapytała dziewczyna patrząc na mnie przenikliwie swoimi zielonymi oczami.
- Tak ,tak ,jasne ,że wszystko gra. Czemu miałoby nie grać? - Odpowiedziałam zerkając na Adama. Sposób w jaki na mnie spoglądał ,czasami mnie przerażał. Podobnie jak teraz. Jego wzrok świdrował mnie uważnie ,jakby chciał wyczytać coś ,przejrzeć mnie na wylot. Zawsze ,kiedy tak na mnie patrzył zdawało mi się ,że jakimś cudem zna mój sekret ,ale przecież to był absurd. Prawda?

3.04.2014

Kiedy zgasło słońce - Patricia Williamso



wiek: 17 lat
data urodzin: 18 luty 1996
miejsce zamieszkania: Manchester, Wielka Brytania



Dlaczego tak trudno było mi pogodzić się z własną matką?
Może gdyby choć raz spojrzała na to, kim tak na prawdę jestem, nie byłoby całej tej awantury?

Szłam ulicami Manchester. Szłam tak mniej więcej od godziny i nie zamierzałam się zatrzymać, dopóki cała moja złość nie wyparuje.
Był drugi tydzień wakacji, które z niewiadomych nikomu przyczyn spędzam w domu razem z reszta mojej głupiej rodziny, i po raz ósmy już prawie wybiegłam z naszej posiadłości z krzykiem.
Może nawet nie byłoby tak źle, gdybym choć trochę pasowała do tej rodziny. Ale nie, ja byłam tą czarną owcą. Dosłownie. Wszyscy, nawet ojciec, są idealni. Idealne stopnie, idealna szkoła, idealny pokój. A ja? Ja jestem tym sękiem w idealnie gładkim panelu w salonie mojej matki.
Najgorsze było to, że oni na siłę próbowali mnie zmienić. Co roku dostawałam kolejne "idealne" ubrania. Pastelowe sukienki, srebrne sandałki, białe koszule w błękitne kwiatki. Aż do porzygania. Czy oni nigdy nie zrozumieją, że taka nie jestem? 
Co muszę zrobić, żeby dali mi wreszcie spokój?
- Hej! - usłyszałam za sobą krzyk, który wyrwał mnie z nawału myśli odwróciłam się. Przede mną stał trochę zdyszany chłopak o ciemnobrązowych włosach. Był tylko trochę wyższy ode mnie, ale byłam w butach z podwyższeniem, więc prawie zrównaliśmy się wzrostem. Uśmiechnął się nieznacznie unosząc kąciki ust. - Upuściłaś to - powiedział podając mi mój telefon. No tak. Pewnie wypadł mi z ręki. Ale jak to możliwe? Przecież bym zauważyła. Chyba, że nieświadomie, rzuciłam nim o ziemie i poszłam dalej. Tak też mogło być biorąc pod uwagę moją złość.
Wzięłam swoją komórkę i podziękowałam chłopakowi. Próbowałam zgadnąć, ile może mieć lat. Na pewno był starszy. Było to widać po jego twarzy.
- Jestem Chandler - przedstawił się a ja nie mogłam się nie uśmiechnąć. Jego oczy miały kolor czekolady. Dopiero w tej chwili to zauważyłam. Świdrował mnie nieprzeniknionym wzrokiem wciąż się uśmiechając. Spodobał mi się ten wzrok. Bardzo chciałam wiedzieć, co się za nim kryje.
- Patricia. Jesteś teraz zajęty, czy możesz pójść ze mną na kawę?

Cała moja złość zniknęła. Wyparowała. Dokładnie tak, jak chciałam. A może nawet lepiej?

Tak. To znowu ja. Jest kwiecień, jest wiosna, niedługo testy... Jak tu nie cieszyć się życiem? Blog stał ogłogiem, więc postanowiłam coś dodać. Nie mam skończonego rozdziału drugiego, ale wpadłam na "genialny" pomysł dodawania co jakiś czas czegoś takiego. To znaczy tego samego, co jest w zakładce 'postacie' tylko w formie posta. Części tego czegoś będzie tyle, ile postaci. Chyba, że mi się coś uwidzi i będzie mi się chciało pisać więcej tego typu scenek. (bardzo możliwe, że tak właśnie będzie) A teraz uczcie się, czytajcie książki, i piszcie blogi z opowiadaniami :) See you soon 。◕‿◕。 

21.03.2014

Kiedy zgasło słońce - Chapter 1




Sun in the sky
It's a new day
And you know how I feel
Flo Rida - How i Feel


Jechałam samochodem w stronę szkoły. Zazwyczaj rodzice wysyłali mnie tam taksówką, jednak w tym roku postanowili odwieźć mnie pod sam akademik.
Idiotyzm.
Znałam tę drogę na pamięć. Mogłabym robić za GPS, jednak moja mama się uparła. Chciała mieć pewność, że na sto procent dotrę na miejsce. I dlaczego? Bo podczas ostatnich dwóch miesięcy wakacji dobrze się bawiłam. Co mnie obchodzi, że moje sposoby na dobrą zabawę jej nie odpowiadały?
To głupie. Po raz pierwszy od dawna na prawdę dobrze się bawiłam, a ona psuła to swoimi humorkami. Choć w sumie i tak była lepsza od ojca, który przez to wszystko, chyba się mnie wyparł.
Z resztą kogo to obchodziło? Przez najbliższych dziesięć miesięcy mieli mnie z głowy.
Po raz kolejny wbiłam wzrok w widok za oknem. Do szkoły została jeszcze jakaś godzina drogi. Godzina drogi w męczarniach.
Ciągłe siedzenie w samochodzie, w pełnym słońcu było strasznie wykańczające. Oparłam głowę o zimną szybę i zamknęłam oczy próbując zasnąć. Kiedy je znów otworzyłam wjeżdżaliśmy już na teren szkoły.

16.03.2014

Dom Niespokojnych Dusz ~Prolog

Siemcia! W końcu mam dla was prolog mojej historii. Jako jedyna nie piszę o Anubisie chyba ,no ,ale trudno. Mam nadzieję ,że wam się spodoba.

Usłyszałam dzwonek ,który gwałtownie wybił mnie z głębokiego zamyślenia. Kiedy otrząsnęłam się na tyle ,by móc stwierdzić ,że klasa jest już pusta ,westchnęłam i zabrałam swoją torbę. Musisz przestać chodzić z głową w chmurach dziewczyno ,powiedziałam sobie w myślach ,spoglądając na zegarek. Wyszłam z pomieszczenia i znalazłam się na korytarzu zapełnionymi uczniami. Każdy szedł w swoją własną stronę. Jedni do domu ,drudzy na zajęcia poza lekcyjne...Osobiście nie rozumiałam ,kto chciałby spędzać godzinę ,czy może nawet dwie ,dłużej w szkolę. Całe pięć godzin ,to dla mnie była męczarnia ,a przecież lubiłam się uczyć.
Poczułam się o wiele lepiej ,kiedy wiatr zaczął smagać moją twarzy ,gdy wyszłam z budynku. Miałam spotkać się z przyjaciółmi na parkingu ,jak co dzień. Cała grupka stała przy furgonetce Gabe'a.

Obserwatorzy